Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wisior. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wisior. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 listopada 2018

Labradoryt po raz drugi


Stara eskimoska legenda głosi, 
że wieki temu dzielny wojownik uderzył ostrą włócznią  w skałę,
uwalniając zaklętą w niej Zorzę Polarną.
Niestety, wojownik nie zdołał uwolnić całej Zorzy,
reszta dotej pory pozostaje zaklęta w skale,
tworząc głębię barw Labradorytów.


Nia pamiętam już przy jakiej okazji kupiłam ten kamień. 
Odleżał swoje w szufladzie, lecz w końcu doczekał się koralikowego wdzianka,
a ja stałam się posiadaczką wisiora z labradorytem.


Labradoryty mają ciekawe, niepowtarzalne wnętrze 
i z tego powodu skradły serce nie jednej rękodzielniczce :)
Mam nadzieję, że będę miała częściej przyjemność
 stworzyć coś wspaniałego z nimi w roli głównej.


Mimo tego, że wkradły mi się tu drobne niedoskonałości, 
to i tak jestem z niego bardzo dumna :) 
Podobnie jak z mojego pierwszego TU.


piątek, 16 marca 2018

Świątynia gwiazd

O specyficznych właściwościach labradorytu można czytać wiele.
Podobno kamień ten wzmacnia wytrwałość, daje siłę i rozwija intuicję.
Mnie urzekła jego wielobarwność, która zmienia się w zależności od polaryzacji światła przechodzącego przez kamień.

Wybrałam dla siebie niewielki kaboszon, z którego zrobiłam wisior długości 5 cm.
Spróbowałam i... już wiem, 
że to jest to, co tygryski lubią najbardziej :)











piątek, 3 lutego 2017

"Krętotwór"


Tytuł postu pierwotnie miał brzmieć "Czym chata bogata", ponieważ do wykonania wisiora użyłam koralików, które niemal dostały odleżyn i dłuuugi czas cierpliwie czekały na swoje 5 minut. 
Łańcuch, który przechodzi przez środek "krętotworu", również egzystował w koszyczku z przydasiami. 
Tutaj spotkałam się z podobnymi kręciołkami tworzącymi komplet kolczyków z naszyjnikiem. 
To była moja inspiracja
Toho i Long magatama to udany duet.
Nieco przerobiłam, troszkę rozciągnęłam i tak oto powstał mój nowy wisior: